Życie jest piękne, bądźmy dla siebie życzliwi

Dyskusyjny Klub Książki w sannickim pałacu wszedł w nowy rok z niezłym rozmachem.

Właściwie nic w tym dziwnego, zważywszy na wyjątkowego gościa. Blisko 50 osób na widowni, a na scenie starszy pan. Rocznik 1920, ale duchem i sercem zdecydowanie młodszy. Z poczuciem humoru, uśmiechnięty – taki jest Robert Rogalski, aktor szczególnego pokolenia, niemal rówieśnik Polski niepodległej. 

Robert Rogalski urodził się 15 grudnia 1920 r. w Siedlcach. Jest synem zawodowego podoficera Wojska Polskiego. Sam w 1940 r. wstąpił do Armii Krajowej. Doskonale pamięta swoje miasto sprzed wojny, z czasów wojennych i okresu późniejszego. I właśnie ten bagaż wspomnień, nie tylko spisany na kartach książki „Siedlce – okupacja – teatr”, ale i w sercu, przywiózł do Sannik.
Mimo tak traumatycznych przeżyć z lat wczesnej młodości, nie zagubił gdzieś ufności do drugiego człowieka. Często podkreśla, jak piękne jest życie, jak często trzeba się uśmiechać do innych, jak często trzeba powtarzać słowo „kocham”. Sam zresztą czyni to na każdym kroku. Koniecznie trzeba usłyszeć jego głos, zobaczyć duszę. Tak właśnie, zobaczyć duszę, bo kiedy coś mówi, duszę ma wypisaną na twarzy i w gestach.
Wspomnienia z lat 1920-2018 to porządny kawał naszej historii, pokazany przez jej naocznego świadka i uczestnika. Jest Polakiem z krwi i kości, nie rozumie wielu zachowań ludzi mieniących się patriotami, o czym dobitnie powiedział sześć lat temu dziennikarzowi Wyborczej: „11 listopada 1939 r. zaintonowałem w siedleckim kościele Boże, coś Polskę. Pieśń wylała się na ulicę, to było wspaniałe uczucie, choć wokół okupacja. A teraz w Warszawie maszerują jacyś, urągają, niszczą, co wspólne. To jest właśnie antypolskie”.
(Źródło: Paweł Smoleński, Opowiedziałem o tym, co dla mnie ważne, „Gazeta Wyborcza”, 23 listopada 2012”
Robert Rogalski przywołał fragmenty tamtego wywiadu, bo na samym początku wieczoru wspomniał o tragicznym wydarzeniu z 13 stycznia tego roku, przeczytał napisane przez siebie epitafium dla Pawła Adamowicza. Chwilą ciszy uczczony został zamordowany prezydent Gdańska. Ale nie tylko. Rok temu, 26 stycznia zmarła Barbara Rogalska, żona aktora. Ta chwila ciszy była i dla niej, o co poprosiła Wanda Wasicka.
Roberta Rogalskiego zapraszają do swoich filmów polscy reżyserzy, doceniając jego charyzmę, poczucie humoru, rzetelność i wiedzę. - Każda rola jest inna, muszę zżyć się z postacią, wczuć w nią. Nie wystarczy nauczyć się tekstu… - mówił aktor.
Można by długo pisać o Robercie Rogalskim, o jego stosunku do życia i do ludzi. – Uśmiechajcie się, przytulajcie, życie jest piękne – ten kilkukrotny przekaz z ust 98-latka brzmi szczególnie, zwłaszcza w kontekście niełatwego zderzenia z rzeczywistością XX wieku.
Jak to często w sannickim pałacu bywa, ujawniliśmy talenty niektórych z gości. Nieco z zaskoczenia zostali zaproszeni na scenę przedstawiciele Sochaczewskich Wieczorów Literackich Stowarzyszenia ATUT. Z kolei towarzyszący ojcu Marek Rogalski zasiadł do fortepianu i tak zagrał, że niektórym nogi same chodziły.
Autografy w książkach, uściski i wspólne fotografie zakończyły (czy na pewno?), ten wspaniały wieczór 🙂

Monika Gadzińska
Europejskie Centrum Artystyczne
im. Fryderyka Chopina w Sannikach

 

KUP BILET NA KONCERT